wtorek, 21 kwietnia 2015

Panny na wydaniu

Oto, proszę Państwa, panienki na wydaniu. Z dobrego domu. 
Rozgadane, rozchichotane, szturchające się łokciami i szepczące po kątach.
Mają swoje słabostki i swoje ulubione melodie.



O starszej siostrze Dobrawce pisałam już wcześniej. 


Wszystkie, jak i poprzedniczka, odziane są w kiecki lniane, w kroju rodem z X wieku, obszywane ręcznie.
Przydybane w domowych pieleszach, wszak każdy wie, że w giezełku ludziom pokazać się nie lza. Jeno dwie suknie barwne, odpowiednie na suknie wierzchnie, wdziać zdążyły.

Młodszy dzielnie je wspiera swą atencją i rozmową bez słów bawi.

Za włosy do jaskini chłopackiego pokoju też by zawlókł, a jakże, zwłaszcza, że jest za co złapać. Alem mu własną lalkę (Lolek vel Bolek wedle widzimisię) uszyła i z nią niedelikatne dyskursy prowadzi... Włosy Lolkowi zrobiłam krótkie, serca nie miałabym, by patrzeć, jak z cebulkami wyrywa.




Ona ma kieckę z tego samego lnu, co i ja. Ładny ci on.








Kabłączek skroniowy, typowy dla Słowiańszczyzny Zachodniej. Wielkość tak na X-XI w., o materiał nie pytajcie ;)



7 komentarzy: